Luty nad morzem może być wspaniałym przeżyciem fotograficznym lub kompletną porażką. Tym razem słońca nie było wcale, śnieg, wichury, potężne oblodzenia, Zatoka Gdańska zamarznięta, ptaków nie wiele.
Co można robić w takiej sytuacji.
Minimalizm i haiku, zakochałam się ostatnio w tej metodzie, a jeszcze jak rozbielimy, to wychodzą foty magiczne i inne niż wszystkie do tej pory. Nagle z pochmurnych i nie ciekawych fot wychodzi coś bardzo interesującego, ulotnego, innego.
W zwykłej dokumentacji byłyby to tylko kolejne foty z bliska/daleka ptaków w kiepskim oświetleniu.
Moim zdaniem właśnie luty nad morzem jest bardzo interesujący, foty mogą wyjść magiczne, minimalistyczne, wtedy nasz wzrok skupia się tylko na tym co chcieliśmy pokazać a nie na przeszkadzajkach. Nawet zwykłe mewy, które normalnie się omija wychodzą na zdjęciach interesująco.


































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.