Marzec w Andaluzji, gdy kwitnie rozmaryn, dąb korkowy i można zakochać się w pachnących storczykach.
Gdzie ludzie są życzliwi i uśmiechnięci, rano pachnie pyszna kawa a grzanka z masłem smakuje niebiańsko.
Gdzie świtało dla fotografa jest miękko miodowe i aksamitne (kiedy nie pada).
Spotkać można dudkowe gody, kiedy panowie składają dary paniom a one je skwapliwie przyjmują. Kiedy błękitny modrak zagląda przez szybkę a jego pani w kolorze głębokiej kawy z odrobiną mleczka szuka smakołyków, przeganiana przez dzierzbę rudogłową (dwa nowe gatunki dla mnie, oba przepiękne).
Kiedy masz okazję obserwować ryśka iberyjskiego po przejściach (nazywa się Kai, jest 15-letnią samicą, która została uratowana ale niestety straciła tylną nogę, radzi sobie wspaniale i jest przepięknym „kotem” o smutnych miodowych oczach).
O szponiastych trudno nie wspomnieć zakochałam się w orzełku południowym, orzeł przedni wiadomo, piękno i majestat, jastrząb zawsze mnie zachwyca swoją dzikością.
Żeneta, ach ta żeneta, piękność w czerni i bieli.
Oraz główny punkt wyjazdu, storczyki w Andaluzji, trudno je przegapić i ciężko ich nie zdeptać, są takie delikatne i piękne, są miejsca gdzie jest ich ogromnie dużo.
A te kwitnące wiosenne łąki buchające kwieciem, są tak zwyczajnie magicznym cudem, który miałam okazję oglądać i jestem prze szczęśliwa z tego powodu.






































































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.