
„Dyzio marzyciel” z głową w chmurach 🙂
Gdy byłam mała kochałam kwiatki, robaczki, mogłam godzinami z nosem przy ziemi wpatrywać się w cuda. Potem była szkoła, zmiana miejsca zamieszkania wieś/miasto, było już troszku dalej do tego nosa przy ziemi. Kolejno praca, powoli przypominałam sobie, że są rzeczy jakie kocham najbardziej, dlaczego by do nich nie wrócić.
Najpierw to były tak zwane „strzelanki”, czyli w obiektywie było to co się napatoczyło. Po jakimś czasie zauważyłam, że w sumie mam mnóstwo zdjęć, tylko one ani nie są ładne ani nic szczególnego nie pokazują. Zdjęć atlasowych jest dużooo, ja za nimi nie przepadam, lubię jak się coś dzieje.
Od pewnego czasu staram się być bardziej uważna przy fotografowaniu, choć nadal euforia potrafi mnie przydusić i wtedy ze zdjęć niewiele wynika, czasem uda się ją opanować. To są takie chwile, kiedy niewygoda, ból pleców, deszcz, wiatr i inne „przyjemności” mi nie przeszkadzają, najważniejsze jest być tu i teraz, w danym momencie.
A jak jeszcze coś się uda sfocić, moja radość, euforia i zachwyt są ogromne.
Czasem jest to jakiś robak w formacie makro, czasem ptaszor, a czasem fotografia w podczerwieni.
Często „ogarniam” zdjęcia z większą ilością ziarna, przerabiam artystycznie jeśli wyjściowe było interesujące nawet jeśli nie ostre.
Przyznaję, uwielbiam się bawić zdjęciami i sprawia mi to ogromną radość. Kolaże kocham w różnej formie, podwójną ekspozycję uwielbiam, w podczerwieni (infra) zakochałam się jakiś czas temu (daje ogromne możliwości), no cóż a ptaki kocham od zawsze.
Wystarczy odrobina uwagi i wrażliwości aby coś zauważyć i przenieść to na „kliszę” aparatu.
Jeśli coś Ci się spodoba lub wywoła uśmiech na Twojej twarzy będzie mi ogromnie miło,
w końcu chodzi o drobne przyjemności z których składa się nasze życie 🙂


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.